1 Kolejka 1 Ligi gr.C za nami! Co się wydarzyło?

16-09-2024

1 Kolejka 1 Ligi gr.C za nami! Co się wydarzyło?

Pierwszy gwizdek nowej odsłony pierwszej ligi grupy C. rozległ się w Płocku, gdzie na parkiet wybiegły zespoły SMS ZPRP I Płock oraz AZS UW Warszawa. Powiedzieć, że do przerwy pachniało niespodzianką, to jak nie powiedzieć nic, bo wzmocniony przedsezonowymi transferami Uniwerek przegrywał jedną bramką. Płocki SMS pokazał to, czego byliśmy świadkami już w ubiegłbym sezonie czyli walkę, ambicję, dobre wyszkolenie i zupełny brak respektu przed jakimkolwiek rywalem. UW z kolei sporo grało przed sezonem w sparingach a wzmocnienia w postaci Chojnackiego i Śliwińskiego jeszcze bardziej podkręciły oczekiwania kibiców. Początek meczu należał do akademików, którzy bardzo mocno grali w obronie i kontrowali. Śliwiński na przestrzeni czternastu minut meczu zaliczył 6 trafień, nieźle, trzeba przyznać. Później maszyna UW się zacieła a do głosu doszli miejscowi. Balwierzowi zaczęli w zdobywaniu bramek pomagać koledzy, obudziła się też bramka i po trzydziestu minutach było 14:13 dla Płocka. Druga połowa spotkania to znów popis Śliwy i przede wszystkim skuteczna gra w obronie, do której UW nas wszystkich przyzwyczaiło. SMS przez 12 minut rzucił dwie bramki tracąc sześć i UW już tej przewagi nie oddało do końca. Mecz toczył się bramka za bramkę ale końcówka należała do Warszawian, swoje zaczęli robić Przybysz, Targoński i Chojnacki a mecz zkończył się wynikiem 23:30 dla Uniwerku.

Druga para, która wybiegła na boisko na początku nowego sezonu to MKS Mazur Sierpc i Wisła II Płock. Ci, którzy obserwowali przygotowania Sierpczan do nowego sezonu mogli być przekonani, że będą oni z pewnością w gronie faworytów do wzięcia ligi szturmem. Ci natomiast, którzy znają specyfikę młodych zespołów z Płocka i pamiętają poprzedni sezon, mogli spodziewać się że Wisła raczej będzie się dopiero rozpędzać a tu niespodzianka. Wisła od początku bardzo mocno postawiłą się swojemu rywalowi a prym wiódł Piórkowski. Nic nowego, chciałoby się powiedzieć. Po stronie Mazura również bez zmian czyli z najwyższą liczbą rzuconych bramek Sylwek Lisicki. Poza tym oczywiście Listkowski, Brzeziński i Goleniewski. Nowy sezon, ten sam Mazur. Meczu nie oglądałem, bo nie było gdzie. Zainteresowanych większą ilością danych odsyłam do protokołu.

Trzecim meczem było spotkanie między ekipami Startu Konin i MKS Wieluń. Spotkanie beniaminka Ligi, wszak wieluń spadł z Ligi Centralnej z ekipą z Konina przebiegał w naprawdę dynamicznej atomosferze. Wynik do połowy 17:14 sugeruje brak obrony i zmasowany atak i tak właśnie było. Świetnie swoim kibicom zaprezentował się Piotr Kołtunowicz zdobywca 13 bramek, z czego sześciu w pierwszej połowie. Swoje dołoży Tomasz Lorencki i Adrian Franaszek, odpowiednio 4 i 5. Po stronie Wielunia dobre zawody zagrał Jakub Wrona, nowy nabytek ekipy z Wielunia, który przywędrował do MKS z KKS Konstantynowa Łódzkiego. Kanzas znika zatem z mapy seniorskiego handballu, miejmy na dzieję, że nie na długo. Drugą połowę meczu wygrywa 12:13 ekipa z Wielunia ale to za mało, żeby wywieźć z pełnej hali w Koninie chociażby jeden punkt. Ostatecznie 29:27 wygrywa Konin.

Czwarte spotkanie to mecz KS Warszawianki z SBR Podlasie Nowe Piekuty, zespołu który poza nazwą zmienił również skład podkreślając mocarstwowe zapędy. Pierwsze spotkanie Piekut w Warszawie okazało się jednak mocno rozczarowujące i choć ponoć nie wazne jak się zaczyna ale jak się kończy, to trudno na tym etapie o optymizm. Mecz rozpoczął się od strasznego lania, które Warszawianka zaczęła spuszczać swoim rywalom, bo trudno inaczej nazwać wynik 12:2 po 20 minutach. Z pewnością nieco innego spotkania spodziewali się kibicej jednych i drugich szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie wzmocnienia ekipy z Podlasia. Dołączyli przecież chociażby Warmijak, Trela, Polok. Warszawianka grała swoje, szybkie kontry, zorganizowana gra do pewnej piłki w ataku i oczywiście Gołębiewski w bramce. Gołąb niejednemu rzucanie już z głowy wybił i podejrzewam, że będzie

wybijał dalej. W drugiej połowie spotkanie się nieco wyrównało choć dalej dominowała ekipa z Piaseczyńskiej. Mecz zakończył się wynikiem 31:21 czyli dyszka na korzyść biało czarnych.

Piątek spotkanie to starcie SPR Pabiks Pabianice z AZS AWF Warszawa. Mecz, którego obejrzeć się niestety nie dało ale patrząc w protokół można podsumować Filip Ciepluch i Oskar Niedziółka vs Pabianice. O ile w pierwszej połowie to działało, o tyle musiało przestać w drugiej. Ostatecznie ile można grać we dwóch na przeciwko Pabiksowi? Historia pokazuje, że maksymalnie połowę i to też tylko dlatego, że siedzi. Druga odsłona to plus jedenaście dla żółto niebieskich. Panowie obdzielili się bramkami względnie po równo choć dominował Kacper Okapa, co akurat nikogo specjalnie nie powinno dziwić. Pierwsze punkty zostają w Pabianicach.

Ostatnim spotaniem, rozgrywanym o pogańskiej porze w niedzielę o 18:00 był mecz w Lublinie pomiędzy UMCSem a Trójką Ostrołęka. Zawody z pewnością mogły się podobać do około 17 minuty choć nadmiernego dynamizmu ani po jednej ani po drugiej stronie ciężko było uświadczyć. Później Trójce zdarzył się przestój wykorzystany przez Patryka Książkę. Połowa zakończyła się wynikiem 17:13 a z pewnością na plus po stronie przyjezdnych można zaliczyć występ Szymona Turskiego oraz właśnie Patryka Książki po stronie Lublina. Pierwszy zanotował 5 trafień a drugi 7. W drugiej połowie UMCS grał mądrze i nie pozwalał się Trójce zbliżyc nawet na krok a wręcz odskakiwał, nawet do dziewięciu bramek. Mecz kończy się wynkiem 34:27 zatem sporą przewagą Lublinian. Trójce pozostaje niedosyt, szczególnie, że obiecywali zwycięstwo Kapitanowi zespołu – Patrykowi Obidzińskiemu z okazji niedawnej uroczystości zaślubin. Następna szansa już za tydzień u siebie z Pabiksem



Przygotował: Michał Deptuła

Tagi: handball,piłka ręczna,rcslive
Wstecz