02-12-2024
Aktualności
1 Liga gr. C – Orlęta Zwoleń lepsze od lidera! - podsumowanie 10. kolejki
Na inaugurację kolejki w piątkowy wieczór Pabiks pokonał MKS Wieluń w derbach województwa łódzkiego. Jednak to co najważniejsze w ten weekend odbyło się w sobotę w Zwoleniu. Tam Orlęta ograły lidera z Uniwersytetu Warszawskiego po bardzo ciekawym spotkaniu. Tym samym na górze ligowej tabeli robi się bardzo ciasno. Zapraszamy na podsumowanie całej 10. kolejki.
Na inaugurację dziesiątej kolejki doszło do derbów województwa łódzkiego. W Pabianicach, Pabiks okazał się lepszy od MKS-u Wieluń. Goście kolejny już raz udowodnili, że na wyjazdach zupełnie sobie nie radzą. Choć po trzydziestu minutach to nie było takie oczywiste w tym przypadku. Do przerwy MKS prowadził 14:13. Po zmianie stron obie ekipy grały falami. Pabiks szybko objął prowadzenie 18:14, by po trzech minutach znów był remis. Zespół Michała Przybylskiego częściej był z przodu ale nie mógł zamknąć meczu. Jeszcze w 57. minucie było tylko 27:25 dla gospodarzy. Wtedy trzy ostatnie ciosy dołożył Pabiks i mógł świętować wygrane derby, a przy okazji już trzeci z rzędu triumf w lidze. Najwięcej bramek dla gospodarzy rzucił Mariusz Kuśmierczyk – 9, z kolei dla MKS-u Tymoteusz Galuś – 8. Komplet punkt został w Pabianicach. A to sprawia, że Pabiks ponownie włącza się do walki o najwyższe cele.
Pabiks Pabianice - MKS Wieluń 30:25 (13:14)
Dość niespodziewanie ciekawe widowisko odbyło się w Płocku, gdzie młodzież z SMS-u dzielnie stawiała się faworyzowanemu Mazurowi. Do przerwy kibice obejrzeli trzydzieści bramek, a ekipa Marka Listkowskiego wypracowała tylko dwa gole zapasu. Choć trzeba dodać, że do 26. minuty goniła wynik. Na początku drugiej połowy show zrobił Sylwester Lisicki, który trafił cztery razy z rzędu i dał lekki oddech drużynie z Sierpca. SMS stopniowo odrabiał straty i walczył do ostatnich sekund. Ale nie był w stanie doprowadzić choćby do remisu. Po bardzo dobrym i zaciętym mecz Mazur wywalczył pierwszy wyjazdowe zwycięstwo w obecnym sezonie. Królem polowania okazał się Sylwester Lisicki – autor 10. bramek. Zespół z Sierpca wygrał siódmy z rzędu mecz przeciwko płockiej młodzieży.
SMS ZPRP I Płock - Mazur Sierpc 28:30 (14:16)
Jak się okazuje dziesiąta kolejka stała pod znakiem przełamań. Po czterech wyjazdowych porażkach SBR Podlasie wreszcie triumfowało. Ta sztuka udała się na terenie ostatniej w tabeli Trójki Ostrołęka. Gospodarze lepiej weszli w spotkanie i prowadzili nawet 10:6. Słabsza dyspozycja w ostatnich minutach sprawiła, że Podlasie odrobiło trzy trafienia i obie ekipy schodziły na przerwę przy wyniki 10:9. Początek drugiej odsłony należał do ekipy z Nowych Piekut, która stopniowo powiększała przewagę. W pewnym momencie było nawet 15:19, ale końcówka to znów walka na styku. W 53. minucie mieliśmy remis. Później fani zobaczyli już tylko trzy bramki. Ostatecznie 24:23 triumfowała ekipa z Nowych Piekut. Kluczowe trafienia dla gości zanotował Bartosz Lewandowski. Trójka przegrała czwarty mecz z rzędu i dziewiąty w sezonie.
Trójka Ostrołęka - SBR Podlasie Nowe Piekuty 23:24 (10:9)
W stolicy Warszawianka wykorzystała atut własnego parkietu i pokonała będący w kryzysie Start Konin. Pierwsza część zakończyła się wynikiem 19:13. Szybko po rozpoczęciu drugiej odsłony ekipa Roberta Bliszczyka miała przewagę nawet jedenastu trafień. W końcówce Start dorzucił kilka bramek. A wynik zamknął się stosunkiem 36:27. Zespół z Konina przegrał piąty mecz z rzędu i wciąż zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Z kolei Warszawianka dopisała ważne trzy punkty.
KS Warszawianka - Start Konin 36:27 (19:13)
Na zakończenie soboty doszło do hitowego starcia, w którym Orlęta Zwoleń podejmowały Uniwersytet Warszawski. Do przerwy zdziwienia nie było, na tablicy wyników mieliśmy remis 16:16, choć przed długi czas zespół Piotra Obrusiewicza musiał gonić wynik. Początek drugiej osłony należał do lidera, który objął prowadzenie 24:21 w 44. minucie. I była to ostatnia przewaga Akademików. W końcówce Orlęta budowały zapas i go traciły. Minutę przed końcem mieliśmy 30:28. A chwilę później był remis 30:30. Kluczowa akcja w szalonej końcówce odbyła się kilka sekund przed ostatnią syreną. Fenomenalną bramkę na wagę trzech punktów dla gospodarzy zdobył Hubert Obydź – autor aż dziesięciu goli w tym meczu. Wygrana drużyny Błażeja Smyrgała sprawiła, że w tabeli robi się ciasno na górze. Uniwerek wciąż pierwszy, ale już tylko z oczkiem przewagi nad Zwoleniem.
- Oba zespoły przystąpiły do rywalizacji w prawie optymalnych składach. Po stronie Zwolenia brakowało pauzującego już dłuższy czas po kontuzji kolana Daniela Stępnia, natomiast zespół z Warszawy nie mógł skorzystać z Filipa Węgielewskiego, leczącego drobny uraz mięśnia dwugłowego. Wrócił natomiast do bramki Krzysztof Lipka, który w trakcie meczu zastąpił Michała Wierzbińskiego. Mecz w Zwoleniu od początku prowadzony był w niezłym tempie i żadna ze stron nie mogła wyjść na znaczące prowadzenie. Po obu stronach dominowała mocna obrona ale też nie brakowało skuteczności w ataku. Fantastyczne zawody zagrał Hubert Obydź, zdobywca 10 bramek, udowadniający swoją wartość i potrzebę posiadania go w składzie. Jestem pewien, że na takie spotkanie Huberta czekali włodarze klubu ze Zwolenia. Swoje bramki dołożyli Kostro, Seroka, Małek i Tuszyński a w bramce nieźle funkcjonował Zacharski. Temat bramkarzy w ogóle jest dość ciekawy, bo mieli okazję wystąpić wszyscy trzej i wszyscy trzej wnieśli bardzo dużo. Po stronie UW należy przede wszystkim, jak zwykle z resztą, wskazać na Miłosza Zawadzkiego jako na zawodnika wnoszącego mnóstwo do ataku ale przede wszystkim do obrony. Świetne zawody zagrał Igor Chojnacki. Na uwagę zasługuje fakt powrotu na rozegranie Wiktora Przybysza, który na potrzeby spotkania opuścił pozycję zajmowaną od dłuższego czasu, czyli pozycję obrotowego. Być może nie byłoby takiej konieczności, gdyby nie kontuzja kolana Kacpra Wawszczaka. Kacper będący w świetnej formie w tym sezonie zagrał w tym meczu ledwie kilka minut. Podsumowując. W Zwoleniu oglądaliśmy świetne widowisko z emocjami, piękną bramką Obydzia w ostatnich sekundach, czerwoną kartką Figury chwilę wcześniej i, niestety, urazami. Widzom życzę samych takich spotkań, bo są najlepszą reklamą piłki ręcznej jaką możemy sobie wymarzyć. Zawodnikom kontuzjowanym, szybkiego powrotu na parkiet – tak podsumował hit 10. kolejki komentator RCS Michał Deptuła.
Enea Orlęta Zwoleń - AZS UW Warszawa 31:30 (16:16)
AZS UMCS Lublin - Orlen Wisła II Płock przełożony
Pauza: AZS AWF Warszawa
W ligowej tabeli robi się coraz ciekawiej. Na szczycie wciąż pozostaje Uniwersytet Warszawski, ale jego przewaga nad ekipą ze Zwolenia stopniała do punktu. Na trzecim miejscu plasuje się Mazur Sierpc, który ma jednak mecz rozegrany więcej od pozostałej czołówki. Z wygranej Orląt nad liderem ucieszyła się spora liczba drużyn. Na chwilę obecną ścisk jest tak duży, że pomiędzy liderem a piątą ekipą Pabiksu mamy różnice zaledwie sześciu punktów. Na dole większa stagnacja za sprawą regularnych porażek najsłabszych drużyn. Stawkę zamyka Trójka, która ma dwa oczka straty do Startu Konin i trzy do SMS-u Płock.
Najlepszym strzelcem ligi jest obecnie Sylwester Lisicki, który w dziesięciu meczach zdobył 73. bramki.
Góral
fot. facebook Enea Orlęta Zwoleń
