1 Liga gr. C – Thriller w Pabianicach, Zwoleń Liderem! - podsumowanie 12. kolejki

16-12-2024

1 Liga gr. C – Thriller w Pabianicach, Zwoleń Liderem! - podsumowanie 12. kolejki

Ostatnia pełna kolejka 2024 roku w 1. Lidze gr. C już za nami. I tak jak się można było spodziewać przyniosła bardzo dużo emocji. Po pasjonującej walce AZS UW przegrał po rzutach karnych z Pabiksem. A to potknięcie wykorzystała ekipa ze Zwolenia. Orlęta wygrały mecz i okres świąteczno-noworoczny spędzą na fotelu lidera. Ponadto niespodziewanie punkty gubi Warszawianka, a w Wieluniu bez zmian, punktów przywiezionych z delegacji jak nie było, tak nie ma. Zapraszamy na podsumowanie całej 12. kolejki.


Na inauguracje kolejki SMS Płock zmierzył się z MKS-em Wieluń. Cała pierwsza połowa toczyła się przy prowadzeniu gospodarzy. Maksymalnie ta przewaga sięgała czterech bramek, ale na koniec było 13:12 po lepszej końcówce gości z Wielunia. Po zmianie stron pierwszy raz w meczu zespół Hieronima Wolnego wyszedł na prowadzenie. W 42. minucie było 17:15 dla gości. Przez ostatnie osiemnaście minut MKS rzucił tylko 5 bramek. A wtedy do dobrego rytmu wrócili zawodnicy z Płocka. Wykorzystali moment i wygrali ostatecznie 24:22. Tym samym niesamowita niemoc ekipy z Wielunia na wyjazdach trwa dalej. A SMS wygrał drugi mecz z rzędu i umocnił się na dziesiątym miejscu. Co więcej, ma już na koncie tyle samo punktów co MKS.

SMS ZPRP I Płock - MKS Wieluń 24:22 (13:12)

W Zwoleniu rywalizacja na parkiecie miała bardzo jednostronny przebieg. Od początku dominowali szczypiorniści Błażeja Smyrgały. 3:0, 5:1, 6:2, 14:3 i 18:5. Tak to w dużym skrócie wyglądała pierwsza odsłona. Rzuca się w oczy słaba skuteczność gości z Warszewskiego AWF-u, którzy trafili tylko pięć razy w trzydzieści minut. W tym czasie wykorzystali zaledwie jednego na trzy karne. Po zmianie stron przewaga rosła. Od stanu 23:6 zespół ze stolicy zabrał się za gonienie wynik. Udało się nawet rzucić trzy gole z rzędu. Ale na rozpędzone Orlęta to było dużo za mało. Po ostatniej syrenie było 38:17. Kolejne bardzo pewne zwycięstwo Zwolenia stało się faktem. Już dziewiąte z rzędu. A co więcej, ten triumf dał awans na fotel lidera. Mogły to być tylko dwie godziny na szczycie, ale będzie co najmniej cały okres świąteczno-noworoczny. Wracając do samego spotkanie, najwięcej bramek dla gospodarzy rzucili Eryk Figura i Tymon Kamiński – po siedem.

Enea Orlęta Zwoleń - AZS AWF Warszawa 38:17 (18:5)


Mazur kolejny raz udowodnił, że w Sierpcu jest twierdza nie do zdobycia. Wygrał już siódmy mecz domowy w tym sezonie. Zadanie był tym łatwiejsze, że Start przyjechał kolejny raz w bardzo osłabionym składzie. Trener Dariusz Pietrzyk miał do dyspozycji zaledwie dziewięciu zawodników. W pierwszej połowie było widać okrojony skład ekipy z Konina, która rzuciła tylko siedem bramek. A gospodarze w tym czasie trafili szesnastokrotnie. W drugiej odsłonie Start wykazał się wielką walecznością i wygrał te część 18:16 a najwięcej bramek rzucił Adrian Franaszek, jeden z najlepszych strzelców całej ligi. Ostatecznie Mazur triumfował 32:25 i zgarnął kolejne ważne punkty i awansował w tabeli. Dla Startu to już siódma porażka z rzędu i smutne zakończenie roku 2024 na ostatnim miejscu w tabeli. Ale pasji i charakteru po tym meczu odmówić im nie można.

Mazur Sierpc - Start Konin 32:25 (16:7)


Do największej niespodzianki tego weekendu doszło w stolicy, gdzie Warszawianka przegrała z rezerwami Nafciarzy. Pierwsza połowa układała się pod dyktando drużyny Roberta Bliszczyka i nic nie zapowiadało sensacji. Po pierwszej części gospodarze prowadzili 14:11. Do 43. minuty było nawet 21:16. Później Wisła II Płock rzuciła pięć bramek z rzędu i osiem minut później było remisowo. Tak długi przestój kosztował sporo Warszawiankę ale nie musiał. Na dwie minuty przed końcem było jeszcze 23:21 i wtedy nastąpiła decydująca seria Nafciarzy. Kolejna seria gości, licząca trzy bramki sprawiła, że sensacja stała się faktem. Trzy punkty pojechały do Płocka a Warszawianka straciła miejsce na ligowym podium. Najwięcej bramek dla zwycięzców rzucili Damian Piórkowski oraz Oliwier Błaszczak – po 7.

KS Warszawianka - Orlen Wisła II Płock 23:24 (14:11)


W Pabianicach zapowiadaliśmy hit tego weekendu i on nie zawiódł. Od pierwszego gwizdka trwała pasjonująca walka Pabiksu z osłabionym AZS-em UW. Akademicy zagrali bez kilku ważnych zawodników, w tym Roberta Targońskiego, któremu ten mecz klub dedykował. „Targo, jesteśmy z Tobą” to było hasło Uniwerku na te rywalizacje. Spotkanie zaczęło się od prowadzenia gości 6:4. Następnie lepszy moment złapał zespół z Pabianic. Nikt nie był w stanie wypracować większego zapasu a pierwsza odsłona skoczyła się minimalnym prowadzeniem zespołu Michała Przybylskiego. Druga połowa była jak przejażdżka rollercoasterem. Zmiany prowadzenia, zmiany nastrojów w obu drużynach. Ale i tak to co najciekawsze było w ostatnich minutach. W 54. minucie ekipa Piotra Obrusiewicza prowadziła 32:27. Następnie w pięć minut gospodarze wyrównali. Choć warto dodać, że w tym czasie AZS otrzymał aż trzy kary dwuminutowe i na parkiecie musiał walczyć w czwórkę. Co najmniej jedno z tych wykluczeni było mocno kontrowersyjne. Kiedy wybrzmiała ostatnia syrena w pabianickiej hali było 33:33 i o losach meczu zdecydowały rzuty karne. Te lepiej egzekwowali gospodarze i wygrali 4-1. Po stronie Uniwerku nie trafił Artur Bienenda i Yahor Volkau. Dwa punkty zostały w Pabianicach, a jeden zabrali szczypiorniści z Warszawy. Wtedy było już jasne, że po wielu miesiącach AZS UW opuszcza fotel lidera. A Pabiks wskoczył na najniższy stopień podium.

Pabiks Pabianice - AZS UW Warszawa 33:33 <4:1> (18:17)


Na zakończenie kolejki w Lublinie AZS UMCS ograł SBR Podlasie Nowe Piekuty w meczu sąsiadów z ligowej tabeli. Początek odzwierciedlał możliwości obu ekip. Walka był wyrównana, a goście bramki rzucali głównie z siódmego metra. Po dwudziestej minucie nastąpiła seria Akademików, która liczyła cztery trafienia z rzędu. W taki właśnie sposób, po wymianie ciosów w końcówce UMCS prowadziło do przerwy14:10. Początek drugiej połowy okazał się decydujący dla losów meczu. Przewaga gospodarzy urosła do ośmiu bramek i taka utrzymała się do ostatnie syreny. Walka skończyła się wynikiem 34:26. Najskuteczniejszym zawodnikiem Akademików został Jędrzej Batyra, autor dziewięciu bramek. Dla Podlasie pięć razy trafił Bartosz Lewandowskiego. Hala Globus w Lublinie cały czas niezdobyta, a SBR udowodnił, że w delegacji radzi sobie bardzo marnie.

AZS UMCS Lublin - SBR Podlasie Nowe Piekuty 34:26 (14:10)


Pauza: Trójka Ostrołęka

Po kilku miesiącach nastąpiła zmiana lidera. Orlęta Zwoleń awansowały na pierwsze miejsce i mają punkt więcej od AZS-u UW. Dalej w tabeli z dorobkiem 23. oczek plasują się zespoły z Pabianic i Sierpca. Stawkę najlepszych drużyn zamyka Warszawiaka, która traci do lidera siedem punktów. Na samym dole sytuacja bez zmian. Na ostatnim miejscu mamy Start Konin. Punkt więcej posiada Trójka Ostrołęka a dwa więcej AZS AWF Warszawa. Dzięki wygranej, SMS odskoczył już od najsłabszej grupy na pięć oczek.

W klasyfikacji najlepszych strzelców na prowadzeniu plasuje się zawodnik Mazura Sylwester Lisicki – autor 80. bramek. Trzy trafienia mniej ma Adrian Franaszek ze Startu. A podium zamykają Bartosz Lewandowski (Podlasie) oraz Kacper Smaga (Warszawianka) z dorobkiem 69. goli.


Do końca roku 2024 zostało do rozegrania już tylko jedno spotkanie. W najbliższą sobotę zaległość odrobią szczypiorniści AZS UMCS Lublin oraz Orlenu Wisła II Płock. Natomiast następna pełna kolejna odbędzie się w dniach 11-12 stycznia 2025 i będzie to zarazem zakończenie pierwszej rundy rozgrywek.

Góral


Tagi: handball,rcslive
Wstecz