09-05-2024
Aktualności
DWA KLUBY JEDEN CEL!
Komentowanie piłki ręcznej jest bardzo ciekawym zajęciem. Robi się jeszcze bardziej interesująco, gdy drużyna której się kibicuje wygrywa, awansuje i daje swoimi meczami dużo emocji i radości. Niewątpliwie mnóstwo powodów do zadowolenia dały swoim kibicom i sponsorom zawodniczki oraz sztab trenerski ekipy ROKiS Radzymin Marcovia Marki. Tak, nie przeoczyliście niczego ani się nie przesłyszeliście, o ile można przesłyszeć się czytając artykuł. Dłuższej nazwy chyba nie dało się wymyślić, a co dopiero ją wykrzyczeć podczas meczu, kiedy siedzi się na speakerce. Ale ale, ten tasiemiec słowny da się wytłumaczyć i właśnie nad tym fenomenem chciałbym pochylić się w tym artykule.
Wszyscy znają historię pojedynków rywali zza miedzy. np. AZS UW Warszawa z KS Warszawianką czy AZS AWF Warszawa lub odchodząc na chwilę od piłki ręcznej, Legii Warszawa z Polonią. W Markach i Radzyminie jeszcze do niedawna wyglądało to bardzo podobnie i choć w drużynach młodzieżowych został utrzymany status quo, to zarządy drużyn seniorskich wzniosły się ponad lokalne podziały i stworzyły miejscowego potwora składającego się z topowych zawodniczek obu ekip oraz wzmocnień z Warszawy. Monstrum owo, choć pięknie uśmiechnięte, pełne energii i nad wyraz ładne zrobiło sobie, ku uciesze miejscowych fanów, z I ligi lokalne pole treningowe gdzie nie pozostawiło przeciwniczkom nadziei na jakikolwiek sukces. Ekipa dyrygowana przez trenerki Małgorzatę Buksakowską, Ewę Filipek, Milenę Zamęcką oraz niezastąpionego kierownika zespołu Michała Getkę zakończyła sezon zasadniczy z kompletem 18 zwycięstw i niemożliwym wręcz do osiągnięcia bilansem bramkowym +305. To tylko pokazuje dominację ekipy Marcovii Rokis w lidze. I choć oczywiście przed zespołem jeszcze walka o awans do Ligi Centralnej w Turnieju Mistrzyń to dotychczasowe wyniki muszą budzić respekt. W sumie jednak nie o tym chciałem pisać.
To na czym chciałbym się skupić to fakt, że dwa rywalizujące przez lata zespoły były w stanie, o zgrozo dla ligi, DOGADAĆ SIĘ! Niemożliwe w Polsce? A jednak. Z pewnością nie zawsze było łatwo i jestem przekonany, że wiele razy jedna lub druga strona musiała zagryźć wargi i odpuścić ale udało się! Dzięki temu, jeden klub z czterema budżetami (nieźle, co?), z Marek, Radzymina, powiatu i prywatnych sponsorów ma szansę zrealizować to, co w miejscowościach około warszawskich udało się tylko KPRowi Legionowo. Wygrać Ligę i mieć szansę na grę w rozgrywkach centralnych. Dla mnie to fenomen. W świecie skonfliktowanych zarządów, walki o dotacje z miast czy gmin, podkupowania zawodników i zawodniczek, powstał twór zupełnie ponad podziałami. I tam jest chemia! To czuć. Wystarczy przyjść na mecz, zobaczyć jak pracują zawodniczki, ile zrozumienia jest na linii boisko-ławka oraz jak świetnie przygotowane są te wydarzenia, żeby doświadczyć innego poziomu handballu. I choć być może te prawdziwe sportowe sukcesy przed Marcovią Rokis, być może w przyszłym sezonie (o ile awans stanie się faktem) będzie trzeba przełknąć gorycz porażki jako beniaminek i być może dojdzie do zawirowań personalnych (jak np. kontuzja Oli Gralewskiej) to mam ogromną nadzieję, że ten zespół przetrwa i będzie się rozwijał przede wszystkim za to, że jest bardzo, bardzo szczególny. Powodzenia!
Michał Deptuła
Zdjęcie: ROKiS Radzymin Marcovia Marki
