20-09-2024
Aktualności
Michał Subczyński: Miałem moment wahania, kiedy zastanawiałem się, czy nie zrezygnować z grania
Łukasz Cichowski: We wstępie określiłem Wasz zespół mianem jednej z największych rewelacji Syty Król IV Ligi. Jak po krótce oceniasz wasze dotychczasowe występy w obecnym sezonie? Jesteście zadowoleni, czy jednak czujecie, że mogliście wyśrubować lepsze rezultaty?
Michał Subczyński: Nasze dotychczasowe występy w obecnym sezonie oceniamy bardzo pozytywnie, wyniki są naprawdę dobre, ale zdecydowanie liczymy na więcej. Z perspektywy czasu bardzo szkoda meczu z Garwolinem i Troszynem, bo w tych spotkaniach mogliśmy zapunktować, a zabrakło niewiele. Mimo to, jesteśmy zadowoleni z dotychczasowych rezultatów i cały czas mamy apetyt na dalsze sukcesy. Wierzymy, że przed nami jeszcze wiele udanych meczów i zrobimy wszystko, by poprawiać naszą pozycję w tabeli.
Łukasz Cichowski: Jakie cele wyznaczyliście sobie jako zespół przed startem obecnych rozgrywek?
Michał Subczyński: Przed startem obecnych rozgrywek naszym głównym celem było uplasowanie się w środku tabeli, co uważamy za realne i ambitne założenie. Jednak, jak rozmawialiśmy z trenerem, do każdego meczu podchodzimy z nastawieniem, że gramy o pełną pulę, czyli 3 punkty. Nie czujemy się gorzej od żadnego rywala i zawsze wierzymy w swoje możliwości, niezależnie od tego, z kim przyjdzie nam się zmierzyć. Chcemy walczyć o jak najlepsze wyniki w każdym spotkaniu.
Łukasz Cichowski: W poprzedniej kampanii w cuglach wygraliście swoją grupę V Ligi. Teraz oczywiście już nie jest tak łatwo. Przeskok pomiędzy danym poziomami jest naprawdę znaczny. Jakie aspekty Twoim zdaniem najbardziej się różnią? Tempo gry, czas na podjęcie decyzji czy może coś innego?
Michał Subczyński: Rzeczywiście, różnica między 5 a 4 ligą jest bardzo wyraźna, szczególnie pod względem fizycznym i tempa gry. W 4 lidze spotykamy zawodników, którzy w przeszłości grali na bardzo wysokim poziomie, i od razu czuć ich doświadczenie na boisku. Kolejną istotną różnicą jest to, że w 4 lidze przed żadnym meczem nie możemy sobie dopisać trzech punktów – każdy rywal walczy do końca i nikt nie odpuszcza. W 5 lidze czasami było czuć, że przeciwnik odpuszczał, ale tutaj każde spotkanie wymaga pełnej koncentracji i zaangażowania od pierwszej do ostatniej minuty. Nastawienie jest kluczowe.

Łukasz Cichowski: Po rundzie jesiennej poprzedniego sezonu zdecydowałeś się zamienić czołową drużynę IV Ligi – KS CK Troszyn na lidera rozgrywek V Ligi gr.1. Jak z perspektywy czasu oceniasz ten ruch? Uważasz, że podjąłeś słuszną decyzję?
Michał Subczyński: Myślę, że podjąłem słuszną decyzję, decydując się na transfer do Przasnysza. Zostałem tutaj bardzo dobrze przyjęty, a przede wszystkim dostałem ogromne zaufanie od Trenera Kordka i Trenera Marka Sobiecha, za co jestem im bardzo wdzięczny. W poprzednich klubach nigdy do końca nie czułem, że mam pełne zaufanie u trenerów, a tutaj, nawet gdy zdarzy mi się gorszy mecz czy popełnię błąd, nie zostaję skreślony. Wręcz przeciwnie – otrzymuję ogromne wsparcie, czego wcześniej mi brakowało. W Przasnyszu czuję się jak w domu, dzięki atmosferze, którą tworzą drużyna i zarząd, z naszym prezesem na czele. Czuję się doceniony, a moja forma wyraźnie wzrosła w porównaniu do tego, co prezentowałem w Troszynie.
Łukasz Cichowski: Ciekawi mnie czy oprócz propozycji z Przasnysza miałeś jeszcze jakieś inne ciekawe oferty. Jak na bramkarza jesteś wciąż bardzo młody (21 lat), a już możesz się pochwalić bogatym doświadczeniem. Czy dostawałeś zapytania z wyższych lig niż V i IV?
Michał Subczyński: Niestety, nie miałem ofert z wyższych lig, jedynie propozycje z 5 ligi. Miałem moment wahania, kiedy zastanawiałem się, czy nie zrezygnować z grania, bo brakowało mi pewności siebie. Na szczęście dzięki Przasnyszowi wróciła wiara w moje umiejętności. To właśnie tutaj dostałem szansę, która pomogła mi odbudować pewność siebie i odzyskać radość z gry.
Łukasz Cichowski: Kiedyś było głośno o polskim trio z Dortmundu, natomiast w Waszym przypadku możemy powiedzieć o ostrołęckim trio w Przasnyszu. Oprócz Ciebie barwy MKS-u reprezentują Damian Słowik i Kamil Jastrzębski, a w poprzednim sezonie dzięki Marcinowi Krasce i Patrykowi Gumowskiemu ta paczka była jeszcze liczniejsza. Czy fakt, że trafiając do Przasnysza miałeś już na miejscu starych znajomych pomógł Ci tak błyskawicznie wkomponować się w zespół?
Michał Subczyński: Tak, zdecydowanie obecność Damiana Słowika i Kamila Jastrzębskiego ułatwiła mi szybkie zaaklimatyzowanie się w Przasnyszu. Znajomość z chłopakami sprawiła, że łatwiej było mi wejść do zespołu, złapać wspólny język z resztą drużyny i od razu poczuć się częścią tej ekipy. Dzięki temu cały proces przebiegł naturalnie i bez stresu, co na pewno miało pozytywny wpływ na moją grę od samego początku.
Łukasz Cichowski: Wróćmy na chwilę pamięcią do meczu z Troszynem. Igor Lewczuk dobrze zauważył, że jesteś daleko wysunięty od bramki i pokonał Cię strzałem z ponad 50 metrów. Jak oceniasz tę bramkę? Twój błąd, czy kapitalna próba byłego reprezentanta Polski?
Michał Subczyński: Myślę, że to było idealne uderzenie Lewczuka, a dodatkowo warunki pogodowe, czyli fakt, że Troszyn grał z wiatrem, jeszcze bardziej przyspieszyły lot piłki. Mimo to nie zmieniło to mojego stylu gry – wiem, że grając wysoko, mogę skutecznie przecinać wiele podań, co jest moją wizytówką. Jeden taki strzał na wiele meczów nie robi na mnie większego wrażenia, bo wiem, jak ważne jest moje ustawienie i ile korzyści przynosi drużynie.
Łukasz Cichowski: Od wspomnianego wyżej momentu do końca meczu broniłeś kapitalnie, a w meczu z Mazovią wzniosłeś się na jeszcze wyższy level. Moim zdaniem to tylko pokazuje, że jesteś bardzo mocny mentalnie, a u bramkarza to niezwykle pożądana cecha. Podzielasz moją opinię?
Michał Subczyński: Zgadzam się z tym. Mentalność bramkarza jest kluczowa. Często dyskutuję o tym z moim byłym trenerem, Andrzejem Łyzińskim, który ma ogromny wpływ na moje nastawienie. Nasze rozmowy na temat koncentracji, radzenia sobie z presją oraz budowania pewności siebie są dla mnie bardzo cenne. Uważam, że mentalność stanowi około 90% sukcesu w tej pozycji, a umiejętność zarządzania emocjami i skupienia się na zadaniach jest niezwykle istotna.
Łukasz Cichowski: Pozostając w tematyce spotkania przeciwko Mazovii nie sposób nie wspomnieć o kapitalnym podaniu, które posłałeś do Mieszka Maciejewskiego. Adresowana przez Ciebie piłka wylądowała w idealnym miejscu wywołując konflikt na linii bramkarz-obrońcy, a twój kolega z drużyny znakomicie to wykorzystał. W starciu z KTS-em również bardzo często próbowałeś takich długich zagrań, praktycznie za każdym razem, gdy nadarzyła się ku temu okazja. Czy trener Kordek po tym co zrobiłeś z Mińskiem Mazowieckim dał Ci zielone światło na takie próby? Tak to przynajmniej wygląda.
Michał Subczyński: Nie miałem jeszcze okazji porozmawiać o tym z trenerem, ale z mojego doświadczenia wynika, że dłuższe piłki potrafią skutecznie zaskoczyć obrońców rywali. Często otwierają przestrzeń i stwarzają okazje. Jednak w nadchodzących meczach planuję ograniczyć te próby. Nasza drużyna ma wielu technicznych zawodników, którzy świetnie radzą sobie z grą od tyłu. Uważam, że taki styl będzie bardziej korzystny i efektywny. Ta mieszanka umiejętności i szybkości może naprawdę przynieść nam wiele korzyści. Wierzę, że współpraca i wymiana podań na ziemi pozwoli nam na stworzenie jeszcze lepszych sytuacji bramkowych.
Łukasz Cichowski: Po serii meczów z faworytami do wygrania całych rozgrywek (KS CK Troszyn, MKS Mazovia, KTS Weszło) w 8 kolejce przyjdzie Wam się zmierzyć z MKS-em Piaseczno, który jako pierwszy zespół w sezonie zdążył już zmienić trenera. Czy liczysz, że w konfrontacji z rywalem zmagającym się ze swoimi problemami uda Wam się wrócić na zwycięską ścieżkę?
Michał Subczyński: Cała drużyna podchodzi do tego meczu z przekonaniem, że zdobędziemy 3 punkty. Liczymy na pełną zdobycz, zwłaszcza że ostatnie starcia z mocnymi rywalami dały nam cenne doświadczenie. Pokazaliśmy, że potrafimy grać z zespołami, które walczą o awans, więc jesteśmy gotowi na wyzwanie z MKS-em Piaseczno. Wierzymy, że to spotkanie pomoże nam wrócić na zwycięską ścieżkę.
Łukasz Cichowski: Zazwyczaj cały splendor i chwała spada na zawodników ofensywnych, ale to właśnie Tobie udało się zwyciężyć w głosowaniu na najlepszego zawodnika 6 kolejki Syty Król IV Ligi. Co znaczą dla Ciebie tego typu wyróżnienia indywidualne?
Michał Subczyński: To wyróżnienie jest dla mnie bardzo miłe, zwłaszcza że wcześniej nie miałem żadnych nominacji. Cieszę się, że mogłem się znaleźć w gronie najlepszych. Ogromnie doceniam wsparcie naszych kibiców z Przasnysza, którzy aktywnie głosowali na mnie. Serdecznie ich pozdrawiam! Takie nagrody motywują mnie do dalszej pracy i dają chęć do jeszcze lepszej gry.
Łukasz Cichowski: Kto Twoim zdaniem na chwilę obecną ma największe szanse by wywalczyć bezpośredni awans do IV Ligi?
Michał Subczyński: Uważam, że największe szanse na awans do IV Ligi mają trzy drużyny: Mazovia, Ząbki i Weszło. To one będą walczyć o mistrzostwo i mają potencjał, by osiągnąć ten cel. Rywalizacja między nimi zapowiada się naprawdę emocjonująco.
Łukasz Cichowski: Stałym fragmentem moich rozmów z bohaterami Syty Król IV Ligi jest typowanie najbliższego spotkania. Jakim rezultatem zakończy się starcie 8 kolejki: MKS Przasnysz – MKS Piaseczno?
Michał Subczyński: Myślę, że mecz zakończy się wynikiem 2:0 na korzyść Przasnysza. To na pewno nie będzie łatwe starcie, bo Piaseczno to solidny zespół. Na koniec chciałbym podziękować redakcji za możliwość wywiadu i pozdrowić cały zarząd MKS-u. Prezes Paweł Woliński to najlepszy prezes, jakiego mogliśmy mieć!
